piątek, 14 marca 2014

6# Zaurocze­nie jak na złość prze­mienia się w ob­se­syjną iluzję szczęścia niż w miłość.



-Bieber! –krzyknęła za chłopakiem. J odwrócił się w jej stronę.
–Przepraszam. Boże nie wiem co się ze mną dzieje, nigdy nikogo nie przepraszam, no ale… Ugh. –N mówiła bardzo zestresowanie, jak by Justin działał na nią w jakiś sposób. –Nie wiedziałam, ze Cię zdradzała, tak jakoś samo ze mnie wyszło. Już taka jestem. –Mówiła bardzo plącząc przy tym język, co było bardzo uroczę i śmieszyło Justina.–dziękuje Ci bardzo, że uratowałeś mi dupę dzisiaj, chociaż należało mi się za moje poranne zachowanie. –Odsapnęła. –to tyle. –Powiedziała ocierając twarz.
-jesteś słodka. –Zaśmiał się Justin, przypatrując się jak na to wszystko reaguje N.
-nie, no mówię serio. –powiedziała marszcząc czoło, jakby nie dotarło do niej to co powiedział J.
-ja też. –uśmiechnął się, poprawiając Plecak.
-Ale co? -zapytała zdezorientowana Natalia.
-Jesteś słodka. –Powtórzył z jeszcze większym uśmiechem ,po czym oblizał usta.
N zwracał na to wielką uwagę, w pewnym stopniu ją to podniecało. Niekontrolująco zagryzła dolną wargę, patrząc na usta Justina.
–Chcesz mnie pocałować? –Zapytał zdziwiony, wręcz zaskoczony jej poczynaniom.
 W głębi duszy Natalii dudniło TAK, TAK, TAK!
-Co? Nie. –Zdała sobie sprawę z tego co się dzieje. Odwróciła głowę na schody i zauważyła przyglądające się jej Gabriele i Weronikę. –Wiesz…-N została sparaliżowana przez cudowne oczy Justina, mogła w nich zatonąć.
-Wiem, co? –Zaśmiał się.
-Będę już musiała lecieć do dziewczyn, nie mogę ich tak olewać, bo sobie z Tobą rozmawiam, bla bla bla, jak z nimi się jeszcze nie przywitałam, nawet ich nie widziałam.-Mówiła robiąc malutkie kroczki w tył. –Justin Kiwał głową z uśmiechem.
-miałaś iść. –Zaśmiał się Bieber.
-tak, już idę. To…
-Do zobaczenia. –Dokończył J.
-Okey. -Zaśmiała się .
Natalia odwróciła się i puknęła się trzy razy w głowę.
-Kretynka. –Pomyślała. –Dlaczego tak dziko reagowałaś idiotko. Boże jaki wstyd. Ugh. –Nie dawała sobie spokoju.
-Co to było? –Powiedziała podekscytowana Gabi. Miała dzisiaj kucyka na środku głowy, czarne rurki i do tego kurtkę Yale. Wyglądała Pięknie.
-Co? –N udawała, że nie wie o co chodzi. Rozłożyła włosy na dwie strony, lekko opadały jej przy piersiach.
-Gadałaś z Justinem. Halo? Jeszcze nie dawno go nienawidziłaś. –Odezwała się niewzruszona Weronika. W porównaniu do G, wcale nie wyglądała tak ładnie. Miała rozpuszczone, wyprostowane włosy, za dużo makijażu i jej brudno różowe rurki zlewały się z czerwoną bluzą, fuu.
-Tak, ale Uratował mnie na polskim, więc mu podziękowałam. –odpowiedziała N, nie zwracając uwagi na markotną przyjaciółkę.
-Ładnie razem wyglądacie. –Zaśmiała się G. Zabawnie mrugając okiem.
-Nie sądzę. –Mruknęła Weronika, po czym wzięła torbę i odeszła.
- A ta okres dostała? –Zapytała Natalia, zniesmaczona jej zachowaniem.
-Jest zła na to, że zostawiłaś ją wczoraj samą. Właściwie, czemu ją zostawiłaś? –Zapytała Gabi. Widocznie W nie doinformowała jej całkowicie.
-Poważnie?! –Skrzywiła się N. –Zaproponowała zakupy, a cały czas siedziała w telefonie, no bez przesady. –Powiedziała wkurzonym tonem głosu.
-Aha. –Gabi wyglądała na lekko wkurzoną, że Weronika nie powiedziała jej całej prawdy.
-Idziemy pod drzewo? –zaproponowała Natalia. –Teraz mamy okienko, a dzisiaj jest wyjątkowo ciepło. –Uśmiechnęła się do niej.
-Jasne. –Odwzajemniła gest. Wzięła torbę na ramię i oby dwie ruszyły w stronę wyjścia.
Szły schodami w dół, wychodząc tunelem doszły na trawnik, gdzie prawie wszystkie „drzewa” były zajęte, oprócz tego ICH. Fajnie było widzieć, że ludzie przyzwyczaili się, iż ta roślina i miejsce pod nią należy tylko do nich.
Rozsiadły się wygodnie na zielonym trawniku. Jednocześnie wyjęły telefony i przeglądały najnowszą tablicę na Fb.
-Nie widział dzisiaj Sary. –Stwierdziła Natalia, rozglądając się po terenie szkoły.
-Ja też nie. –Zdziwiła się Gabi, wyjęła z torby wodę mineralną. Wzięła kilka łyków. –Chcesz? –zaproponowała.
-Nie, dziękuje. Mam swoją. –Uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
-Spierdoliła z Weroniką ze szkoły. –Stwierdziła po chwili G.
-Skąd wiesz? –Zapytała N z ciekawości.
-Jebać takich przyjaciół, jebać szkołę, jebać innych. Mamy tylko siebie. Gabi pokazała status na facebook’u Weroniki.
-Aha. –Powiedziała ironicznie Natalia. –Co to ma w ogóle być?! Jebać takich przyjaciół? Co ja jej zrobiłam? – Powiedziała poprawiając włosy.
-Halo, zostawiłaś ją w centrum…- Powiedziała sarkastycznie G
-No tak, zapomniałam. –Powiedziała N ,wywracając oczami.

środa, 26 lutego 2014

5# Pier­wsza zdra­da uderza naj­mocniej. Ko­lej­ne są tyl­ko pod­sy­caniem ognia.



-No to ja was zostawiam samych. Natalia, nie zrób mu krzywdy! –Zaśmiał się idąc w drugą stronę.
-Aha. –rzuciła i skierowała się w stronę głównego budynku.
-To co? Rezygnujemy z Angielskiego i idziemy się ruchać? –Justin przycisnął N do ściany, po chwili odpuścił i oblizał wargi.
-Ty masz coś z głową, mówię poważnie. Lecz się. –Powiedziała wręcz przestraszona Natalia. Była cały czas dziewicą, w dodatku bała się jakiego kol wiek dotyku.
-Dobrze by ci ze mną było. –Mówił J, dorównując jej kroku.
-Pieprz się. –Powiedziała, przyśpieszając.
-Z tobą zawsze. –Odpowiedział patrząc na usta Natalii.
-Fajnie ma z tobą, ta twoja suka. –Wymruczała pod nosem. Była już prawie pod salą, wiedziała że te „męki” zaraz się skończą.
-Ta suka, jak ty to mówisz, miała ze mną dobrze. –Poprawił N bez wahania.
-Zmądrzała? –Natalia zapytała chamsko, wchodząc do Sali.
-Nie, ja zmądrzałem. Nie lubię być zdradzany. –Odpowiedział Justin, piorunując ją wzrokiem, po czym ją wyprzedzając. Natalia nie wiedziała, czy powinna przeprosić. Miała bardzo twardy charakter, ale czasami żałowała ludzi.
-Siadamy już! Siadamy! Cisza! –pani Blair weszła do Sali krzycząc swoim denerwującym głosem. –Dzień dobry! –krzyknęła radośnie, odsuwając krzesło od biurka.
-dzisiaj sobie was popytam z lektury, którą mieliście przeczytać w czasie wakacji. –Oznajmiła siwa, stara nauczycielka Angielskiego. –kto chętny?- zapytała wypatrując kogoś z klasy.
-Cholera. –pomyślała N, waląc głową w blat drewnianej, pomalowanej na obrzydliwy zielony, ławki.
-To może…- p. Blair zawsze kochała budować napięcie, wiedziała wtedy ,że każdy się stresuje. – Panna Pale. Tak słodko leży na tej ławeczce, dajmy się jej wykazać. –Natalia energicznie podniosła głowę. Nowy rok, a ona już miałaby dostać jedynkę? O nie, nie, nie. Tak nie można.
-co mi powiesz? –Zapytała anglistka, poprawiając swoje okulary. N bezczynnie patrzała się w tablice, nie mogła z siebie wydobyć ani jednego słowa.
-Ja jestem chętny. –Po chwili ujrzała patrzącego na nią Justina.
-Słuchamy pana, panie Bieber. –odwróciła wzrok na chłopaka.
Brunet zaczął opowiadać ze szczegółami, gestując przy tym rękoma. Cała klasa wyglądała na wielce zaciekawionych, szczególnie dziewczyny.  Tylko Natalia bazgrała coś w swoim brudnopisie. Zastanawiała się co ją pokusiło, aby zapisać się na zajęcia do pani Blair. Uchodziła za najostrzejszą nauczycielkę w szkole. Na jej lekcje przychodziło zaledwie osiemnaście osób. Inni się jej bali.
Justin opowiadał i opowiadał, a czas leciał. Ani się obejrzeć, a cała klasa usłyszała dzwonek.
-No popatrzcie jak nam czas minął. Na dzisiaj to wszystko. Do widzenia. –Rzekła starsza pani.
N Spakowała się i zaraz za Justinem wyszła z klasy.
-Bieber! –krzyknęła za chłopakiem.
_________________________________________________
Obiecuje, że następny rozdział dodam jeszcze w tym tygodniu, z racji tego że ten jest bardzo krótki :c
Przepraszam, ale musze się poprawić na to półrocze. Mam nadzieje, że zrozumiecie :*

poniedziałek, 17 lutego 2014

4# siedzę tu całkiem sama palę pa­piero­sa choć się nim brzydzę



*Natalia*
Wstałam rano bardzo zmęczona, co się dziwić, wybiła dopiero 5:30. Wstałam i posłałam łóżko. Zapaliłam światło, które początkowo raziło moje oczy, z czasem się przyzwyczaiłam. Spakowałam się na dzisiaj do szkoły, wybrałam ciuchy i byłam zmuszona do tego, żeby iść się wykąpać. Weszłam do łazienki i rzuciłam wszystkie ubrania na podłogę. Tak bardzo chciało mi się spać, jednocześnie wyjść z domu, na spacer. Odkręciłam metalowy kurek, woda zaczęła spływać do Wanny. Spojrzałam w zaparowane lustro, delikatnie przejeżdżając ręką, aby zobaczyć swoją twarz. Miałam zaczerwienione oczy o0d płaczu, w dodatku byłam cała popuchnięta. Rozebrałam się o naga i zamoczyłam ciało w gorącej wodzie.

Kąpiel zajęła mi trzydzieści minut. Obmyłam spocone po spaniu ciało i umyłam włosy. Wyszłam powoli z wanny, aby uniknąć poślizgnięcia się.  Wytarłam się moim ulubionym fioletowym ręcznikiem. Nałożyłam na ciało świeżą bieliznę. Podłączyłam suszarkę do kontaktu i zaczęłam suszyć moje mokre ciemne włosy. Po chwili włosy były suche. Następnie podłączyłam prostownice do kontaktu, nie wiedząc nawet czy chcę je prostować. Włożyłam wczoraj kupione spodnie i białą obcisłą bokserkę. Z powodu przychodzącego zimna, szkoła znowu nakazała nosić nam bluzy naszej drużyny koszykarskiej. Oczywiście nie każdy je nosił. Zakładałam ją tylko dlatego, żeby mieć lepsze zachowanie, w dodatku mi się podobała. Była w stylu Bejsbolówek. Miała białe rękawy, reszta miała odcień mono bordowy. Z tyłu miała „Lamparta” można to tak nazwać, widoczny był z profilu i pokazywał zęby.
Zdecydowałam nie prostować włosów, ponieważ mi się nie chciało, z resztą ułożyły mi się naturalne fale, więc co mi tam.
***
-Carlos…Carlos… -Szeptała do ucha swojego brata, kiedy to on spokojnie spał.
-Co chcesz? Która jest godzina? –Powiedział zaspanym głosem.
-Coś po szóstej. Dasz mi papierosa? Proszę! Wiem miałam nie palić, ale chyba wolisz to, od moich ran na nadgarstkach. –Natalia zawsze wymuszała od Carlosa wszystko tak samo „Wolisz to od…” C odwrócił się w jej stronę. Ona kucała przy jego łóżku.
-Dlaczego nie śpisz? –Zapytał ocierając oczy. Zaczynało robić się widno. N wzruszyła ramionami. –Na półce z ciuchami pod bluza Yale.
-Dziękuje. –Powiedziała uradowana. –Przepraszam, że Cię obudziłam. –Mruknęła przy wyjściu i posłała buziaczka.
Każdemu wydawało się, że gdyby Carlos i Natalia nie byli rodzeństwem, już dawno byli by razem.
N poszła ponownie do łazienki i odpaliła fajkę. Porządnie się zaciągnęła i odłożyła ją na umywalkę.

Sięgnęła z szafki kosmetyczkę i wyciągnęła z niej puder Avon, eyeliner i mascare z maybellin. Malowała się, co jakiś czas paląc szluga. Podpięła grzywkę na górę i wyrzuciła peta do kibelka, po czym spłukała wodę. Popsikała się perfumom Lady Gaga`i `Fame` i zadowolona wyszła z toalety. Weszła na chwilę do sypialni, wzięła do ręki torbę, zgasiła światło i zatrzasnęła drzwi. Zeszła po cichu schodami w dół i rozsiadła się na kanapie w salonie. Włączyła jakiś kanał muzyczny, co jakiś czas wstawiając i kradnąc coś z lodówki. Ani się obejrzeć, a z siódmej rano, zrobiła się ósma.
-Zakładaj już buty, zaraz korki będą. –Powiedziała Serena, zakładając w pośpiechu szpilki na swoje małe stópki.
N bez niczego wstała i nałożyła na nogi białe Air Force. Naciągnęła plecak i wyszła z domu, kierując się do samochodu. Zaraz po niej wsiadła S i Carlos. Mama od razu odpaliła silnik i ruszyła.
-Nie zdziwcie się, jak się spóźnicie. –Powiedziała wciskając gaz. Usłyszalny był pisk opon, jednak Natalia i C siedzieli całkiem spokojnie.
Po około czterdziestu - pięćdziesięciu minutach, byliśmy na miejscu.
-Narka. –Rzuciła N, wychodząc z auta, trzaskając przy tym drzwiczkami.
-Pa…-rzekł Carlos, kierujący się prosto za mną.
-Co masz pierwsze? –Zapytała Natalia, chcąc uniknąć ciszy. Jak zawsze, sporo oczu było skierowane na ich osoby. Byli bardzo popularni w szkole. Carlos był bardzo przystojny, a Natalia była jego siostrą, byli często widziani razem, co dawało rozgłos.
-Nie mam pojęcia. –Zaśmiał się C, pokazując tak samo cudowne dołeczki, jak u jego przyrodniej siostry. – W ogóle to wiesz, że byłem wczoraj na treningu, nie? –Dodał po chwili.
-Było czuć. –N zaśmiała się nad wyraz słodko.
-Tak, Pamiętam. –Uśmiechnął się. –Mamy jeszcze jednego członka zespołu, wysoki, przystojny, twój typ. –Przybił kilka piątek, jakimś kolegom. –Przedstawić Ci go? –Zaproponował, poprawiając Snapback`a.
-Nie trzeba. –Powiedziała odpinając bluzę.
-Ale jest okazja. –rzucił C. Nie przejmując się jego durnymi kolegami, Natalia zaczęła poprawiać buty. –Siema ziomek! –Krzyknął Carlos, jednak N cały czas nie odrywała wzroku od swoich butów.
-Joł Mistrzu!
-Co tam gości? Natalia, to jest Justin. –Powiedział bardzo optymistycznym głosem.
-Justin? –pomyślała. Nacia momentalnie podniosła wzrok ku górze. –Aha, kojarzę. –Powiedziała ignorancko, poprawiając ponownie buty.
-Wy, coś ten, znacie się? –zapytał C, zdziwiony jak ostro zareagowała na niego Natalia. N głośno westchnęła.
-Można tak powiedzieć. –Odezwał się Justin. –Jak noga? –Zaśmiał się patrząc na Natalie.
-Nie twoja sprawa. –Odszczeknęła groźnie, było widać, że nie ma ochoty z nimi stać.
-Uuu Jaka ostra. –Justin dalej się śmiał irytując przy tym N.
-W końcu moja siostra. –Powiedział zadowolony Carlos, obejmując ją ręką.
-Księżniczko, mamy razem Angielski. Nie dość, że przypadkowo na siebie wpadamy, to będziemy spędzać razem czterdzieści pięć minut w jednym pomieszczeniu. Czyż to nie jest cudowne. –Rzuciła sarkastycznym tonem głosy J.
-Zajebiście…
-Już ją kocham wkurzać. –Stwierdził uradowany Jus.
-też tak mam! –Dopowiedział Carlos, mocniej przyciskając do siebie N.
Nieoczekiwanie zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli zbierać się na lekcje.
-No to ja was zostawiam samych. Natalia, nie zrób mu krzywdy! –Zaśmiał się idąc w drugą stronę.


niedziela, 9 lutego 2014

3# Sa­mooka­lecze­nie poz­wa­la opo­wie­dzieć his­to­rię bez słów


                                                             *oczami Natalii*
Droga do domu minęła bardzo szybko. W mgnieniu oka znajdowałyśmy się przed naszym domem, na obrzeżach miasta.
Wysiadłam z Samochodu i skierowała się do mieszkania, po przez garaż. W domu nikogo nie było. Roger siedział w pracy do bardzo późna, zatem gdzie moje „niby” rodzeństwo? Carlos- mój przyrodni brat, prawdopodobnie spędzał po południe w szkole tańca. Myślał, że jeśli zacznie tańczyć Breakdance to laski na niego polecą, zabawne. Kati, zaś siedziała u swojego o trzy lata starszego chłopaka.
Spojrzałam na swojej zmęczone oczy w lustrze i odechciało mi się wszystkiego. Wróciłam do domu, zdjęłam buty, kurtkę. Wzięłam do rąk torby z zakupami, jak i tę szkolną i poszłam na górę, do swojego pokoju.
Rzuciłam torby na podłogę. Zamknęłam drzwi i rzuciłam się na łóżko. Było jeszcze widno, mimo to łzy cisnęły mi się do oczu. Cały czas słyszałam słowa tej szmaty „ZAKOMPLEKSIONE DZIEWCZYNY”. To nie dawało mi spokoju. Tak, miała 100% racji. Jestem cała zakompleksiona, ale mam uczucia, jestem tylko człowiekiem. Nic nie poradzę na to jaka jestem…Przepraszam.
                                                                       ***
Po chwili N usłyszała kroki na górę. Otarła szybko mokre policzki i biegiem podbiegła do toaletki, żeby jak coś wytłumaczyć rozmazany makijaż.
-Przeszkadzam? –Przez drzwi wychyliła się głowa mamy.
-Nie, no co to. –Uśmiechnęła się mimo wcześniejszego płaczu.
-No, pokazuj co kupiłaś! –Powiedziała z wielkim entuzjazmem. S usiadła na krawędzi łóżka, czekając aż Natalia zmyje resztkę makijażu i otworzy siatki z zakupami.
Po chwili N odsunęła krzesło i podeszła do łóżka. Wzięła do ręki wielką śliską torbę McArthur i wyłożyła z niej pudełko z butami, zaraz jej je podając. Następnie wyłożyła ze sztywnej reklamówki z Zary, dżinsowe spodnie z dziurami do których zawsze miała wielki sentyment.
-No te buty, to cudo! –Rzuciła przyglądając się miętowej skórce.
-Wiem! –Ostatnia para i mój rozmiar! Bardzo się cieszę z tego zakupu. –Rzekła, biorąc do reki lewego „glana”.
-Te spodnie tez są całkiem ładne, ale masz ich dziesiątki. –Uśmiechnęła się szczerze S.
-No tak, ale musiałam je mieć. – Odpowiedziała, zaraz je zakładając.
-Wyglądasz prześlicznie, Natalko. –Serena przytuliła ją bardzo mocno.
N była bardzo zgrabna. Przez ćwiczenia na siłowni, miała ładnie wyrzeźbione nogi, pupe i brzuch. Posiadała ładne duże piersi, który każdy chłopak uwielbiał. Jej gęste ciemno brązowe włosy sięgały do połowy pasa. Zazwyczaj nosiła je rozpuszczone, czasami prostowała. Zawsze wyglądała ładnie, lecz nie wiedząc czemu miała tony kompleksów. Była niska i słodka, mądra, ale potrafiła się zabawić. Każdy ją lubił, jednak ona sądziła, że to wszystko jest udawane.
Zaraz po tym Mama opuściła jej pokój. Natalia ponownie usiadła przed lusterkiem i splątała włosy w roztrzepanego koka.
-Dlaczego? –wymruczała pod nosem, głaszcząc swoje blizny na nadgarstku. Patrzała w swoje odbicie. Widziała jak z jej oczu, pojedynczo wypływają słone łzy.  Wstała, zdjęła spodnie, bluzkę. Nałożyła za dużą bluzę, w której zazwyczaj spała. Ponownie spojrzała w lustro, tyle że w to, wbudowane w szafę. Było o wiele, wiele większe, więc było ją widać od stóp do głów. Powoli skierowała wzrok na nogi, potem na twarz.
-Nienawidzę Cię, kurwa. –powiedziała puszczając wszystkie emocje, po czym złapała się za głowę i bezczynnie zaczęła krążyć w Okół pokoju.
Zwaliła wszystkie rzeczy z łóżka i ponownie się na nie rzuciła.
-Wszystko w porządku? –Usłyszała głos zza drzwi, ewidentnie Carlosa.
-Odejdź!- Krzyknęła, wiedząc że mama przed chwilą wyszła z domu.
-Nati, któś Ci zrobił krzywdę? –Zapytał wchodząc do pokoju.
-Tak. –powiedziała do poduszki.
-Kto? Zabiję go. –Powiedział kładąc się obok mnie.
-Zabijesz mnie? –Zapytała unosząc lekko głowę, aby ujrzeć jego twarz. C momentalni podniósł moje nadgarstki ku górze ,aby zobaczyć, czy coś sobie zrobiłam.
-Głupia jesteś. –Podniósł mnie i mocno przytulił. Nienawidziła gdy to robił. Wtedy czuła się taka bezbronna i…kochana. Carlos bardzo lubił role starszego brata. Z nikim innym w domu nie dogadywał się tak dobrze, jak z Natalią. –Uśmiechnij się. –Powiedział odrywając ją od siebie, spoglądał w jej oczy. N mimowolnie podniosła kąciki ust, pokazując przy tym lekkie dołeczki. –Taką kocham Cię bardziej. –Uśmiechnął się, ocierając jej łzy z policzków.
Tego nie lubiła najbardziej. Sądziła, że wyznawanie miłości to tylko puste słowa.
-Idź się wykąpać, bo śmierdzisz. –Rzuciła N, ocierając cieknący nosek, po czym zaczęła chichotać.
Carlos zrzucił ją z łóżka i ruszył w stronę łazienki.
-Na dole mama zostawiła kanapki na kolacje. Znowu pojechała do pracy. –powiedział marszcząc czoło.
-Okey! –Krzyknęła… miała na twarzy uśmiech. Tak naprawdę nie miała ochoty jeść.
Dochodziła ósma, a Natalia w dalszym ciągu siedziała w pokoju. Nie zajrzała, ani na chwile do książek. Powinna wstać i iść się wykąpać, jednak  chciało jej się tylko spać. Odwróciła się na drugi bok i zasnęła.

To już trzeci rozdział :) Cieszy mnie liczba wyświetleń, tylko troszkę mało komentarzy,  jak wiadomo: Zostawiając po sobie miłą pamiątkę, lub krytykę, co też bardzo cenię; mam większy zapał do pracy :3 Własnie włączyłam opcje anonimowego komentarza :]
Umówmy się tak : CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Nawet jakaś buźka typu :3 , :p To już coś ^^

Przy okazji, klikamy LUBIE TO, miśki :
Każda Belieber jest fanką, ale nie każda fanka jest Belieber



piątek, 7 lutego 2014

2# Może kiedyś znów przy­pad­ko­wo, spot­ka­my się w tej sa­mej rzeczywistości..




Dziewczyny wsiadły do żółtej taksówki, która zawiozła je pod jedno z większych centrum handlowych w ich mieście.
-Ile płace? –zapytała grzecznie N, gdy Weronika już wysiadła z Auta.
-Dla tak pięknych dziewczyn połowa mniej. –Uśmiechnął się starszy pan.
-Czyli ile? –Pytała dalej, bo komplement nie dał jej sensownej odpowiedzi.
-dwie dychy załatwią sprawę.
-Jasne. Połowa mniej. Drogi pan. –Rzuciła w niego banknotem i poszła do przyjaciółki.
Szły równym krokiem kierując się do obrotowych drzwi budynku.
-Ile Ci jestem dłużna? –zapytała Weronika otwierając portfel.
-Dyszkę, następnym razem jedziemy autobusem…-Odpowiedziała oburzona N.
Szły prosto powstrzymując się spojrzeć na jaką kol wiek wystawę, do póki nie spotkają pani Sereny- mamy Natalii. Na szczęście kobieta wyszła im naprzeciw. Była ubrana w czarne rurki i białą koszule prawdopodobnie z H&M. Jej jasne krótko obcięte włosy z lekkimi brązowymi odrostami, jak zawsze były idealnie ułożone. Szła do nich jak po wybiegu w dziecięco centymetrowych czarnych szpilkach od jakiegoś droższego projektanta. Na jej ramieniu zwisała bordowa torba od Channel, a w rękach trzymała kilka toreb z zakupami z równie drogich sklepów.
-Cześć dziewczyny! –powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy, pokazując przy tym rządek białych zębów. Nikt nie wiedział ile traci miesięcznie na dentystę. Dziennie paliła paczkę czerwonych Marlboro i wypijała z sześć kaw, a jej zęby cały czas miały odcień perłowej bieli.
-Dzień dobry. –powiedziała promiennie Weronika.
-Dasz mi kartę? Obiecuję ostatnie w tym miesiącu. –Powiedziała N. Oczywiście rozchodziło się o wydatki, zakupy. Wiedziała ,że jak zrobi słodkie oczka, to mamusia jej na wszystko pozwoli.
-Ugh, Trzymaj. –Wyjęła z torby skórzany czarny portfel i podała córce kartę kredytową jej ojca.
-dziękuje. –powiedziała uśmiechając się szczerze do matki. –My już pójdziemy. Papa –Posłała buziaczki i ruszyła rozpatrując się każdej wystawy.
-Jak ty to robisz? –zapytała równie uśmiechnięta W.
-nie wiem. –Zaśmiała się słodko Natalia.
Przyjaciółki ruszyły na szał zakupowy. W końcu miały pieniądze i to naprawdę spora ich sumę. Nikt ich nie zatrzyma. Po trzydziestu minutach N trzymała w ręce torbę z McArthur’a i Zary, za to na przedramieniu W wisiały dwie torby z New Look, w drugiej ręce trzymała telefon i pisała ze swoim chłopakiem Chrisem. Poznali się w Internecie. W realnym świecie nie widzieli się na oczy, lecz Weronika wygląda na naprawdę zakochaną.
-Wejdźmy do Starbacks’u. –Oznajmiła Natalia, skręcając w odpowiednią stronę.
-Aha. –odpowiedziała z uśmiechem. Zawsze jak z nim pisała nie widziała świata, po za telefonem. Czasami robiła się nie do zniesienia.
-Dwie Latte dla Natalii i Weroniki na szybko, mają być słodkie. –Posłała oczko do nowego pracownika.
Usiadły wygodnie w miejscach przy oknie, zdjęły z siebie kurtki i gdy N chciała zacząć rozmowę, zauważyła, że Weronika nie jest w stanie odłożyć na pięć minut telefonu.
-Proszę dwie kawy dla Natalki i Weroniki! –Krzyknął mulat zza blaty. Był ubrany w zielony fartuszek Starbucks który na wszystkich wyglądał cudownie.
-Wstaniesz? –Zapytałam zmęczona patrzeniem jak pyka w dotykowe klawisze na ekranie.
-Jasne.-powiedziała nie odwracając wzroku od telefonu.
N postanowiła wstać i wzięć dwie kawy ze stolika.
-Dzięki wielkie…Micheal. –Powiedziała z uśmiechem, patrząc na jego etykietkę.
Wracając do W, położyła delikatnie papierowy kubek przed nią i czekała na reakcje. Jednak nic wielkiego nie zrobiła. Nawet nie podziękowała.
-Wyciągnęłaś mnie na zakupy, a siedzisz w telefonie. Pójdę już. – rzuciła z pretensjami N, biorąc do ręki torby z zakupami i kurtkę.
-Przepraszam. Tak wyszło… -powiedziała odkładając telefon, po czym usłyszawszy dźwięk sms’a znowu zabrała go do ręki.
-Nie masz za co przepraszać. –Powiedziała nie żegnając się z W. Tak naprawdę Natalie, aż wierciło w środku, żeby na nią na krzyczeć i powiedzieć, iż w dupie ma takie zakupy. Owszem, miała za co przepraszać, ale nie chciała wydzierać się i robić awantury przy ludziach.
N nie miała ochoty opuszczać centrum. Wiedziała, ze może znaleźć wiele okazji nie do odrzucenia w dodatku spotkać mamę, a zakupu z panią Pale to czysta przyjemność. Natalia sięgnęła po telefon i wybrała numer rodzicielki.
-Słucham, kochanie? –odebrała po trzech sygnałach.
-Gdzie jesteś? Zabiorę się z tobą do domu. –powiedziała, ukrywając zdenerwowanie.
-Właściwie to miałam już jechać, czekam w samochodzie na parkingu. Zdążyłaś przed czasem. – w telefonie było słychać odgłos odpalonego samochodu.
-Zaraz będę. – Rozłączyła się i ruszyła w kierunku ruchomych schodów, prowadzących na dół. Na jej szczęście w połowie drogi schody się zatrzymały, nastąpiła awaria.
-Kurwa, śpiesz mi się. –Powiedziała sama do siebie. Normalny człowiek, po prostu zaczął by schodzić, lecz na schodach był taki tłum, że nawet nie stała sama na schodku.
-Ja też… -powiedział męski głos zza mnie. N postanowiła się odwrócić z uśmiechem i zobaczyć kto to.
„nie wierze” pomyślała. Jej oczom ukazał się chłopak ze szkoły. John, Jeremi, Justin? Nie pamiętała jak ma na imię. Stał w czarnej koszulce, oparty łokciem o kolegę. On również uniósł wzrok w górę i spojrzał Na Natalie. N przewróciła oczami i odwróciła się w drugą stronę, spoglądając na wystawę Top shop. Mimo tego, że wcale nie znała tego chłopaka, miała o nim wyrobione nie zbyt dobre zdanie. Nienawidziła go, Sama nie wiedząc czemu.
Po chwili Schody znowu ruszyły. Na twarzy Natalii pojawił się mimo wolny uśmiech. Pomyślała jak fajnie będzie wsiąść do ciepłego samochodu, ponieważ w tym roku Październik był wyjątkowo zimny, pochwali się Serenie zakupionymi Butami i innymi bzdetami. Zdarzało się, że N mówiła do swojej adopcyjnej mamy po Imieniu, bo tak było jej łatwiej pogodzić się z tym, że jest sierotą.
Wychodząc z centrum w oddali rozpoznała białe BMW. Podeszła do Auta i siadła do środka.
-Sama jesteś? –Zapytał zdziwiona p. pale.
-Tak, a co? –Wiedziała, że będzie zaraz miała podejrzenia o jakąś kłótnie z Weroniką, jednak milczała jak grób.
-Nie, nic. –Serena wycofała i nacisnęła gaz i ruszyła w stronę domu.