środa, 5 lutego 2014

1# Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.



Cała szkoła buczała, przecież każdy musiał się pochwalić, co robił we wakacje, z czego nie było w tym 50% prawdy.
Wtedy na teren szkoły weszła Natalia, wraz z trzema koleżankami – Sarą, Gabrielą i Weroniką. Szły śmiejąc się, a wiatr rozwiewał ich cudowne rozpuszczone włosy. Połowa tłumu ucichła przyglądając się, jak idą nie przejmując się, co ludzie powiedzą na ich wygląd, strój, czy co kol wiek innego. Równym krokiem przemierzając nowy wyremontowany dziedziniec szkoły, do której chodzi drugi rok.
-No i wtedy mu powiedziałam, że jestem lesbijką. –Zachichotała Sara. Poprawiła zwisający plecak.
-Co! Tak bardzo okrutna. – Natalia seksownie przymrużyła oczy spoglądając na Sarę.
-Uważaj! –Krzyknęłam z troską Gabi. N nie zauważyła chłopaka idącego naprzeciwko niej, taka sama była reakcja z jego strony.  
-Ała, Kurwa…- wymruczała Natalia, podkulając zadrapaną nogę. Po chwili wstała i otarła krwawiącą ranę ręką.
-Przepraszam, nie chciałem. –Powiedział wysoki brunet o ciemno brązowych oczach, z długimi czarnymi rzęsami, podając rękę.
-Spoko, nic mi nie jest. –Odpowiedziała chowając zakłopotanie i ból. Nie oddała gestu, przeszła obok, obojętnie. Próbowała nie kuleć, lecz z czasem przestało jej to wychodzić.
-Jesteś pewna? –Zapytała zatroskana Weronika. Przyjrzała się dokładnie ranie i otarła nawilżoną chusteczką.
-Boli jak cholera, ale nie chciałam tego pokazywać. –Natalia skrzywiła minę, czując szczypiące uczucie w okolicach rany.
-Dobrze, że nie jest duża, nie powinno być blizny. –W kontynuowała, co jakiś czas odgarniając blond włosy za ucho.
-kto to był? –zapytała Sara. Nie zwróciła nawet uwagi, na to jak jedna z jej dobrych przyjaciółek zwija się z bólu. Wszystkie cztery usiadły pod jednym z drzew, na nowo posianej trawie, która zawsze była idealnie zielona.
-Nie interesuje mnie ten kretyn, mógł bardziej uważać. – Rzuciła Natalia, zginając powoli nogę, aby nie poczuć za dużo tego przykrego uczucia, od którego już zaczęły spływać jej łzy po policzku.
-Nie płacz, bo się rozmażesz. –Stwierdziła Gabrysia, ocierając jej wilgotny policzek.
-Nie mam dzisiaj za dużo tapety, będzie dobrze. –Uśmiechnęłam się, chodź przemawiało przez nią inne uczucie.
-Mam różowy i fioletowy plasterek! –krzyknęła Weronika grzebiąca w swojej torbie. –Który chcesz? –zapytała z wilkiem entuzjazmem.
-A jaki jest mój ulubiony kolor? –uniosłam lekko kąciki ust w górę. Blondyna bez wahania przykleiła na moje zdarte kolanko fioletowy plasterek. –Doskonale, dziękuje. –Posłałam dziewczynie buziaczka.
-Idę po jakiś sok, poczekajcie tu na mnie. –Sara wstała i ruszyła w stronę stołówki.
Natalia przewróciła oczami, nie odpowiadając na wyznanie Sary. Weronika kiwnęła bezinteresownie głową, za to Gabrysia sprawdziła stan swoich nowo pomalowanych paznokci na brzoskwiniowo. Po chwili dziewczyna odeszła.
-Dopiero zaczął się rok szkolny, a mam jej dosyć. –Powiedziała Weronika wyjmując telefon z kieszeni i przeglądając stronę główną na facebook’u.
-Ani mi nie mów. –odpowiedziała zmęczona Natalia, kładąc głowę na ramię Gabrieli.
-Nie wiem, czy dobrze widzę, ale Sara upuściła torbę koło tego chłopaka, co Cię potrącił, a teraz z nim gada…-Powiedziała zniesmaczona G.
-Poważnie. –Rzuciła W, odwracając wzrok od ekranu telefonu, przyglądając się poczynaniom koleżanki.

-Ostatnio jest za bardzo pewna siebie. –Rzuciła Natalia, wyszukując w torbie podręcznika od Angielskiego.
Po chwili w całej szkole zabrzmiał dzwonek na lekcje, wtedy cała gromada pierwszaków rzuciła się na sale szkolne z obawą ,że się spóźnią.
-Co teraz mamy? –Zapytała zdezorientowana Weronika.
Natalia wyciągnęła rękę i pomachała jej przed oczami podręcznikiem od języka Angielskiego.
-Chodźmy już. –Rzuciła N, na co dziewczyny zerwały się z trawnika i ruszyły w kierunku budynku głównego.
 Lekcje minęły szybko, o dziwo. W końcu miesiąc temu zaczął się rok szkolny, a zazwyczaj zajęcia strasznie się dłużą. Natalia wraz z Wercią wyszły jako jedne z pierwszych po za teren szkoły.
-Dzień dobry Charli! –Natala krzyknęła entuzjastycznie do ochroniarza szkoły. Przypominał trochę tego murzyna z zielonej mili, ale był nad wyraz miły i dlatego każdy go lubił.
-dzień dobry! –odkrzyknął machając do na ręką.
-To co? Zakupy? Starbucks? –Zaproponowała Weronika.
-Wiesz co? Z chęcią bym poszła, ale…
-zawsze jest jakieś „ale”. No do cholery. Dziewczyno! Wyluzujmy się. –Weronika nie dała dojść N do słowa.
-Ale nie mam za dużo pieniędzy. –Zaśmiała się Natalia. Każdy uważał, że ma bardzo uroczy i słodki śmiech. –Oczywiście mogę z tobą iść, tylko uprzedzam, że masz mnie na nic nie namawiać. –uśmiechnęła się szeroko.
-Jasne, słońce. –Weronika podarowała jej buziaka w policzek.
Nagle W poczuła szturchnięcie w przód. Obok nich przeszła niska dziewczyna z czarnymi gęstymi włosami do bioder, obok niej szedł chłopak. Szli za rękę. Prawdopodobnie byli parą.
-ona Ci wyjebała z Bara? Dobrze widziałam? –Zapytała zdenerwowana Natalia.
-Tak, nie ważne. –Powiedziała zakłopotana W. Nie chciała, żeby Nati miała jakieś problemy…znowu.
-Zaraz do Ciebie podejdę! –Krzyknęła N do dziewczyny z przodu. Ta jednak odpowiedziała gestem środkowego palca.
-Nie pozwalaj sobie szmato! –N zaczynała się robić coraz bardziej wulgarna.
-Ty sobie nie pozwalaj. –Odwrócił się jej chłopak. Ujrzała twarz chłopaka, który dzisiaj zderzył się z nią na środku szkoły.
-Justin, nie przejmuj się. Zakompleksione dziewczyny już tak mają. – Rzuciła spokojnie jego „dziewczyna” spoglądając raz na nas, raz na niego.
Brunet odwrócił się i objął czarną w talii, szli jakby nigdy nic się nie stało.

-Zdzira. –wymamrotała pod nosem Natalia.
-Już wystarczy, dziękuje. Przepraszam, ze znowu musiałaś stać w mojej obronie. –W spuściła głowę w dół.
- Jakie znowu, to dopiero trzeci raz. –Zaśmiała się. –Nie wiem gdzie on sobie znalazł tą idiotkę, właściwie są siebie warci.
-Taaa. –rzuciła bez zainteresowania Weronika. Nagle usłyszały dźwięk sms’a. –od kogo to? –zapytała bez chwili wahania.
-Od mamy. Napisała mi, że jest w Plazie. –Odpowiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Czyli, ze jednak będziesz miała pieniądze? –zapytała z ciekawości W.
-Tak! –Krzyknęła uradowana N.

3 komentarze:

  1. Wow :3 Boski rozdział <3
    Świetnie się go czyta :3 Jeśli lubisz czytać inne blogi o Justinie to wpadnij do mnie i zostaw coś po sobie :3
    Alexis :*

    http://adanceismylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Yyym, sory nie moje klimaty...
    Ale piszesz całkiem ciekawie. Tylko mi po prostu raczej nie leżą historyjki o Bieberze.
    Sorry.
    Arwen
    arwenparawhore.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać ;) Każdy ma swoje gusta.
      Dziękuje. xx

      Usuń