*oczami Natalii*
Droga do domu minęła bardzo szybko. W mgnieniu oka znajdowałyśmy się przed naszym domem, na obrzeżach miasta.
Wysiadłam z Samochodu i skierowała się do
mieszkania, po przez garaż. W domu nikogo nie było. Roger siedział w pracy do
bardzo późna, zatem gdzie moje „niby” rodzeństwo? Carlos- mój przyrodni brat,
prawdopodobnie spędzał po południe w szkole tańca. Myślał, że jeśli zacznie
tańczyć Breakdance to laski na niego polecą, zabawne. Kati, zaś siedziała u
swojego o trzy lata starszego chłopaka.
Spojrzałam na swojej zmęczone oczy w lustrze i odechciało mi się wszystkiego. Wróciłam do domu, zdjęłam buty, kurtkę. Wzięłam do rąk torby z zakupami, jak i tę szkolną i poszłam na górę, do swojego pokoju.
Rzuciłam torby na podłogę. Zamknęłam drzwi i rzuciłam się na łóżko. Było jeszcze widno, mimo to łzy cisnęły mi się do oczu. Cały czas słyszałam słowa tej szmaty „ZAKOMPLEKSIONE DZIEWCZYNY”. To nie dawało mi spokoju. Tak, miała 100% racji. Jestem cała zakompleksiona, ale mam uczucia, jestem tylko człowiekiem. Nic nie poradzę na to jaka jestem…Przepraszam.
***
Po chwili N usłyszała kroki na górę. Otarła szybko mokre policzki i biegiem podbiegła do toaletki, żeby jak coś wytłumaczyć rozmazany makijaż.
-Przeszkadzam? –Przez drzwi wychyliła się głowa mamy.
-Nie, no co to. –Uśmiechnęła się mimo wcześniejszego płaczu.
-No, pokazuj co kupiłaś! –Powiedziała z wielkim entuzjazmem. S usiadła na krawędzi łóżka, czekając aż Natalia zmyje resztkę makijażu i otworzy siatki z zakupami.
Po chwili N odsunęła krzesło i podeszła do łóżka. Wzięła do ręki wielką śliską torbę McArthur i wyłożyła z niej pudełko z butami, zaraz jej je podając. Następnie wyłożyła ze sztywnej reklamówki z Zary, dżinsowe spodnie z dziurami do których zawsze miała wielki sentyment.
Droga do domu minęła bardzo szybko. W mgnieniu oka znajdowałyśmy się przed naszym domem, na obrzeżach miasta.
Wysiadłam z Samochodu i skierowała się do
mieszkania, po przez garaż. W domu nikogo nie było. Roger siedział w pracy do
bardzo późna, zatem gdzie moje „niby” rodzeństwo? Carlos- mój przyrodni brat,
prawdopodobnie spędzał po południe w szkole tańca. Myślał, że jeśli zacznie
tańczyć Breakdance to laski na niego polecą, zabawne. Kati, zaś siedziała u
swojego o trzy lata starszego chłopaka. Spojrzałam na swojej zmęczone oczy w lustrze i odechciało mi się wszystkiego. Wróciłam do domu, zdjęłam buty, kurtkę. Wzięłam do rąk torby z zakupami, jak i tę szkolną i poszłam na górę, do swojego pokoju.
Rzuciłam torby na podłogę. Zamknęłam drzwi i rzuciłam się na łóżko. Było jeszcze widno, mimo to łzy cisnęły mi się do oczu. Cały czas słyszałam słowa tej szmaty „ZAKOMPLEKSIONE DZIEWCZYNY”. To nie dawało mi spokoju. Tak, miała 100% racji. Jestem cała zakompleksiona, ale mam uczucia, jestem tylko człowiekiem. Nic nie poradzę na to jaka jestem…Przepraszam.
***
Po chwili N usłyszała kroki na górę. Otarła szybko mokre policzki i biegiem podbiegła do toaletki, żeby jak coś wytłumaczyć rozmazany makijaż.
-Przeszkadzam? –Przez drzwi wychyliła się głowa mamy.
-Nie, no co to. –Uśmiechnęła się mimo wcześniejszego płaczu.
-No, pokazuj co kupiłaś! –Powiedziała z wielkim entuzjazmem. S usiadła na krawędzi łóżka, czekając aż Natalia zmyje resztkę makijażu i otworzy siatki z zakupami.
Po chwili N odsunęła krzesło i podeszła do łóżka. Wzięła do ręki wielką śliską torbę McArthur i wyłożyła z niej pudełko z butami, zaraz jej je podając. Następnie wyłożyła ze sztywnej reklamówki z Zary, dżinsowe spodnie z dziurami do których zawsze miała wielki sentyment.
-No te buty, to cudo! –Rzuciła przyglądając się miętowej skórce. 
-Wiem! –Ostatnia para i mój rozmiar! Bardzo się cieszę z tego zakupu. –Rzekła, biorąc do reki lewego „glana”.
-Te spodnie tez są całkiem ładne, ale masz ich dziesiątki. –Uśmiechnęła się szczerze S.
-No tak, ale musiałam je mieć. – Odpowiedziała, zaraz je zakładając.
-Wyglądasz prześlicznie, Natalko. –Serena przytuliła ją bardzo mocno.
N była bardzo zgrabna. Przez ćwiczenia na siłowni, miała ładnie wyrzeźbione nogi, pupe i brzuch. Posiadała ładne duże piersi, który każdy chłopak uwielbiał. Jej gęste ciemno brązowe włosy sięgały do połowy pasa. Zazwyczaj nosiła je rozpuszczone, czasami prostowała. Zawsze wyglądała ładnie, lecz nie wiedząc czemu miała tony kompleksów. Była niska i słodka, mądra, ale potrafiła się zabawić. Każdy ją lubił, jednak ona sądziła, że to wszystko jest udawane.
Zaraz po tym Mama opuściła jej pokój. Natalia ponownie usiadła przed lusterkiem i splątała włosy w roztrzepanego koka.
-Dlaczego? –wymruczała pod nosem, głaszcząc swoje blizny na nadgarstku. Patrzała w swoje odbicie. Widziała jak z jej oczu, pojedynczo wypływają słone łzy. Wstała, zdjęła spodnie, bluzkę. Nałożyła za dużą bluzę, w której zazwyczaj spała. Ponownie spojrzała w lustro, tyle że w to, wbudowane w szafę. Było o wiele, wiele większe, więc było ją widać od stóp do głów. Powoli skierowała wzrok na nogi, potem na twarz.
-Nienawidzę Cię, kurwa. –powiedziała puszczając wszystkie emocje, po czym złapała się za głowę i bezczynnie zaczęła krążyć w Okół pokoju.
Zwaliła wszystkie rzeczy z łóżka i ponownie się na nie rzuciła.
-Wszystko w porządku? –Usłyszała głos zza drzwi, ewidentnie Carlosa.
-Odejdź!- Krzyknęła, wiedząc że mama przed chwilą wyszła z domu.
-Nati, któś Ci zrobił krzywdę? –Zapytał wchodząc do pokoju.
-Tak. –powiedziała do poduszki.
-Kto? Zabiję go. –Powiedział kładąc się obok mnie.
-Zabijesz mnie? –Zapytała unosząc lekko głowę, aby ujrzeć jego twarz. C momentalni podniósł moje nadgarstki ku górze ,aby zobaczyć, czy coś sobie zrobiłam.
-Głupia jesteś. –Podniósł mnie i mocno przytulił. Nienawidziła gdy to robił. Wtedy czuła się taka bezbronna i…kochana. Carlos bardzo lubił role starszego brata. Z nikim innym w domu nie dogadywał się tak dobrze, jak z Natalią. –Uśmiechnij się. –Powiedział odrywając ją od siebie, spoglądał w jej oczy. N mimowolnie podniosła kąciki ust, pokazując przy tym lekkie dołeczki. –Taką kocham Cię bardziej. –Uśmiechnął się, ocierając jej łzy z policzków.
Tego nie lubiła najbardziej. Sądziła, że wyznawanie miłości to tylko puste słowa.
-Idź się wykąpać, bo śmierdzisz. –Rzuciła N, ocierając cieknący nosek, po czym zaczęła chichotać.
Carlos zrzucił ją z łóżka i ruszył w stronę łazienki.
-Na dole mama zostawiła kanapki na kolacje. Znowu pojechała do pracy. –powiedział marszcząc czoło.
-Okey! –Krzyknęła… miała na twarzy uśmiech. Tak naprawdę nie miała ochoty jeść.
Dochodziła ósma, a Natalia w dalszym ciągu siedziała w pokoju. Nie zajrzała, ani na chwile do książek. Powinna wstać i iść się wykąpać, jednak chciało jej się tylko spać. Odwróciła się na drugi bok i zasnęła.
To już trzeci rozdział :) Cieszy mnie liczba wyświetleń, tylko troszkę mało komentarzy, jak wiadomo: Zostawiając po sobie miłą pamiątkę, lub krytykę, co też bardzo cenię; mam większy zapał do pracy :3 Własnie włączyłam opcje anonimowego komentarza :]
Umówmy się tak : CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Nawet jakaś buźka typu :3 , :p To już coś ^^
Przy okazji, klikamy LUBIE TO, miśki : Każda Belieber jest fanką, ale nie każda fanka jest Belieber

-Wiem! –Ostatnia para i mój rozmiar! Bardzo się cieszę z tego zakupu. –Rzekła, biorąc do reki lewego „glana”.
-Te spodnie tez są całkiem ładne, ale masz ich dziesiątki. –Uśmiechnęła się szczerze S.
-No tak, ale musiałam je mieć. – Odpowiedziała, zaraz je zakładając.
-Wyglądasz prześlicznie, Natalko. –Serena przytuliła ją bardzo mocno.
N była bardzo zgrabna. Przez ćwiczenia na siłowni, miała ładnie wyrzeźbione nogi, pupe i brzuch. Posiadała ładne duże piersi, który każdy chłopak uwielbiał. Jej gęste ciemno brązowe włosy sięgały do połowy pasa. Zazwyczaj nosiła je rozpuszczone, czasami prostowała. Zawsze wyglądała ładnie, lecz nie wiedząc czemu miała tony kompleksów. Była niska i słodka, mądra, ale potrafiła się zabawić. Każdy ją lubił, jednak ona sądziła, że to wszystko jest udawane.
Zaraz po tym Mama opuściła jej pokój. Natalia ponownie usiadła przed lusterkiem i splątała włosy w roztrzepanego koka.
-Dlaczego? –wymruczała pod nosem, głaszcząc swoje blizny na nadgarstku. Patrzała w swoje odbicie. Widziała jak z jej oczu, pojedynczo wypływają słone łzy. Wstała, zdjęła spodnie, bluzkę. Nałożyła za dużą bluzę, w której zazwyczaj spała. Ponownie spojrzała w lustro, tyle że w to, wbudowane w szafę. Było o wiele, wiele większe, więc było ją widać od stóp do głów. Powoli skierowała wzrok na nogi, potem na twarz.
-Nienawidzę Cię, kurwa. –powiedziała puszczając wszystkie emocje, po czym złapała się za głowę i bezczynnie zaczęła krążyć w Okół pokoju.
Zwaliła wszystkie rzeczy z łóżka i ponownie się na nie rzuciła.
-Wszystko w porządku? –Usłyszała głos zza drzwi, ewidentnie Carlosa.
-Odejdź!- Krzyknęła, wiedząc że mama przed chwilą wyszła z domu.
-Nati, któś Ci zrobił krzywdę? –Zapytał wchodząc do pokoju.
-Tak. –powiedziała do poduszki.
-Kto? Zabiję go. –Powiedział kładąc się obok mnie.
-Zabijesz mnie? –Zapytała unosząc lekko głowę, aby ujrzeć jego twarz. C momentalni podniósł moje nadgarstki ku górze ,aby zobaczyć, czy coś sobie zrobiłam.
-Głupia jesteś. –Podniósł mnie i mocno przytulił. Nienawidziła gdy to robił. Wtedy czuła się taka bezbronna i…kochana. Carlos bardzo lubił role starszego brata. Z nikim innym w domu nie dogadywał się tak dobrze, jak z Natalią. –Uśmiechnij się. –Powiedział odrywając ją od siebie, spoglądał w jej oczy. N mimowolnie podniosła kąciki ust, pokazując przy tym lekkie dołeczki. –Taką kocham Cię bardziej. –Uśmiechnął się, ocierając jej łzy z policzków.
Tego nie lubiła najbardziej. Sądziła, że wyznawanie miłości to tylko puste słowa.
-Idź się wykąpać, bo śmierdzisz. –Rzuciła N, ocierając cieknący nosek, po czym zaczęła chichotać.
Carlos zrzucił ją z łóżka i ruszył w stronę łazienki.
-Na dole mama zostawiła kanapki na kolacje. Znowu pojechała do pracy. –powiedział marszcząc czoło.
-Okey! –Krzyknęła… miała na twarzy uśmiech. Tak naprawdę nie miała ochoty jeść.
Dochodziła ósma, a Natalia w dalszym ciągu siedziała w pokoju. Nie zajrzała, ani na chwile do książek. Powinna wstać i iść się wykąpać, jednak chciało jej się tylko spać. Odwróciła się na drugi bok i zasnęła.
To już trzeci rozdział :) Cieszy mnie liczba wyświetleń, tylko troszkę mało komentarzy, jak wiadomo: Zostawiając po sobie miłą pamiątkę, lub krytykę, co też bardzo cenię; mam większy zapał do pracy :3 Własnie włączyłam opcje anonimowego komentarza :]
Umówmy się tak : CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Nawet jakaś buźka typu :3 , :p To już coś ^^
Przy okazji, klikamy LUBIE TO, miśki : Każda Belieber jest fanką, ale nie każda fanka jest Belieber

kobieto pisz dalej błagam cie. <3 a i sorki, ze z anonimowego, ale nie mam na niczym konta, więc ... kocham cie i twoje opowiadanie. <3
OdpowiedzUsuńNie szkodzi :)
UsuńDziękuje, kocham też :3
Super!
OdpowiedzUsuńJak zwykle :)
Mam nadzieję, że niedługo dodasz.
Ale gdzie te erotyczne sceny hmm?
Ja już czekam!
I niech Justin się w niej zbuja Mam nadzieję
Czekam i zapraszam do mnie
I kochana nie martw się komenarzami
Możesz mieć 1000 fałszywych komentarzy a nawet te 2 prawdziwe
Prosto z serca <3
Czekaj, czekaj ^^
Usuń<3 <3
U nas nowy rozdział :)
OdpowiedzUsuńhttp://sophieandzayn.blogspot.com/
bożę boskie to jest . <3
OdpowiedzUsuń